WARSZAWA Jak zwykle o 6 rano nie możemy znaleźć taksówki. W końcu udaje się znaleźć kombi które zabierze nasz bagaż składający się z wielu tobołków i dwóch kartonów z rowerami. Na lotnisku kombinujemy jak poradzić sobie
z wielokilogramowym nadbagażem, opowiadając obsłudze niestworzone
historie. Dopiero kiedy przez megafon lotniska pada odwieczne
zawołanie: "Pasażerowie Nowak i Kierus proszeni są.....", obsługa daje
za wygraną i wpuszcza nas do samolotu bez płacenia za nadbagaż.
Oddychamy z ulgą.
LONDYN Spędzamy trochę czasu w Londynie. Pogoda sprzyja. Potoczne określenie
"Londyńska pogoda" straciło już swoje znaczenie. Po dwóch dniach w
Londynie znowu podchodzimy do odprawy lotniskowej. Niestety islandzkie
linie pobierają po prostu opłatę za rowery, nie bawiąc się w ich
ważenie. Jesteśmy lżejsi o 30 dolarów od osoby.
   |